Przekręciłam oczami. Nienawidzę, kiedy ktoś mi prawi kazania, dlatego nie ważne czy to jakaś menedżerka, czy gwiazdeczka, każdy dostanie ochrzan. Spojrzałam na stojącą przede mną dziewczynę, a raczej zmroziłam ją wzrokiem. Była dosyć ładna, ale jak dla mnie za niska i za chuda. Takie jakby małe truchło, tyle, że każdy chłopak szalał na jej punkcie. Wzięłam głęboki oddech i gwałtownie wypuściłam powietrze – taki sposób na złość.
- Moim zadaniem jest cię nauczyć swobodnie i zgrabnie się poruszać – odparłam.
- A co? Nie jestem zgrabna?
- Jesteś, ale to nie znaczy, że zgrabnie się poruszać. Wiesz w ogóle, co to jest wdzięk? – spytałam retorycznie. – Więc tak. Moim nieskromnym zdaniem, nie masz problemu z poruszaniem się, ponieważ jakoś sobie radzisz na wybiegach. Uważam, że jesteś po prostu niepewna, że robisz dobrze. Jednak, jak pewnie wiesz, są gwiazdy za pewne siebie. Wtedy łatwo o skandale, gdyż ubierają się jak panie lekkich obyczajów i tak też się zachowują.
- Nie jestem pewna siebie? Jestem modelką!
- No właśnie – wskazałam na nią palcem. – Dlaczego nie potrafisz być taka dla swojej menedżerki? Dobra, zakładamy, że jestem miła i spokojna, na co dzień. Jednak gdybyś była pewna swoich wyborów i działań, powiedziałabyś jej, że się spóźniłaś i tyle, a jak chce się wydzierać, to niech sobie inną modelkę najdzie.
- Kłamstwo!
- Okrutna prawda, kotek – prychnęłam.
(Colette?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz